Tą przechadzkę odbyłem w połowie listopada. Chciałem zobaczyć miejsce, które często odwiedzałem jako młody chłopak. Była to dzika plaża nad rzeką Omulew, kilkadziesiąt metrów od mostu na trasie Ostrołęka – Warszawa. Tuż przy plaży odkąd pamiętam znajdowała się mała tama - lekkie spiętrzenie wody, które dodawały miejscu fajnego klimatu. Dawniej w upalne dni wraz z przyjaciółmi chodziliśmy tam popływać i „poszaleć” z dala od oczu rodziców.
Około godziny 9:30 dotarłem na plażę. Piasek tak jak kiedyś był ładny, szkoda tylko, że nieopodal walały się śmieci – jakaś stara spróchniała wersalka i uszkodzona opona. Mała tama była na swoim miejscu. Nie wiem, czy kilkanaście lat temu była ona większa, czy też urosła tylko w mojej pamięci.

dzika plaża mała tama

Nieopodal plaży znajdują się ruiny budowli nieznanego mi przeznaczenia. Być może był to jakiś młyn, a tama stanowiła część jego konstrukcji.

ruiny ruiny

Jako że miałem jeszcze półtorej godziny wolnego czasu, postanowiłem pójść kawałek w górę rzeki. Dłuższą chwilę szedłem brzegiem, ścieżką pomiędzy trzcinami.

ścieżka

Przez całą drogę, co i róż napotykałem na pozostałości po działalności bobrów. Widać, że w tej okolicy czują się dobrze i jest ich sporo. Mi jednak nie udało się zobaczyć żadnego osobnika, a jedynie liczne nory, tunele i powalone przez nich drzewa.

powalone drzewa nadgryzione drzewo przegryzione drzewo nora bobra

Na brzegu natknąłem się też na sporą ilość pnączy chmielu. Zerwałem i schowałem do kieszeni ze trzy garście szyszek tej rośliny. W domu po wysuszeniu będę robił z nich herbatkę ziołową. Ilość, którą zerwałem starczy mi do końca zimy. Napar z chmielu działa uspokajająco i bakteriostatycznie, ma goryczkowy smak. Taką herbatkę chmielową popijam często wieczorem przed zaśnięciem, polecam ją szczególnie mężczyznom (kobiety wolą łagodniejszą w smaku melisę).

chmiel

Była już pora powrotu do domu, więc gdy doszedłem do mostu znajdującego się za miejscowością Drężewo odbiłem od rzeki w kierunku lasu. Chwilkę pozachwycałem się młodymi pędami paproci – chyba im się pora roku pomyliła i za wcześnie wyszły na powierzchnię.
Na skraju lasu natknąłem się na sporej wielkości krzew dzikiej róży. Jeśli mam okazję zawsze zjadam przynajmniej dwa owoce róży, bo taka właśnie ilość zaspokaja dzienna dawkę na witaminę C. Poza tym róża jest pyszna. Należy tylko pamiętać o dokładnym wyczyszczeniu wnętrza owoców z małych pesteczek i drobnych włosków, gdyż one mogą podrażnić żołądek.

las młoda paproć dzika róża

Komentarze


Leśniczy
Bobra w jego naturalnym środowisku nie jest tak łatwo spotkać. Bardzo wcześnie rano lub późnym wieczorem trzeba cicho przyczaić się blisko jego żerowiska. Wtedy jest szansa, że go zobaczymy. Ale wystarczy najmniejszy podejrzany dźwięk i bóbr już się tego dnia nie pojawi.



Autor
Tresc
Ile jest dwa + dwa ?




 Do góry Strona główna

© Przechadzka.pl - opisy wypraw i wędrówek.