Śniadanie w pierwszą sobotę roku 2012 zaplanowałem zjeść na łonie przyrody. Wieczorem, dzień wcześniej spakowałem trochę klamotów do plecaka i nastawiłem budzik na godzinę siódmą. Chciałem znaleźć fajną miejscówkę i spokojnie przygotować na ognisku posiłek. Wolnego czasu miałem do południa. Niestety budzik mnie zawiódł, obudziły mnie dopiero dzieciaki o godzinie 8:30. Trzeba było mi się pośpieszyć. Ekspresowo wskoczyłem w ubrania, zgarnąłem spakowany plecak i srruuu do samochodu gnać za miasto w pobliże upatrzonego lasu. O dziewiątej oddychałem już rześkim leśnym powietrzem.

las konar poszycie leśne
brzoza

Podczas przechadzki po lesie do kieszeni schowałem trochę kory z powalonej brzozy i kilka drzazg sosnowych nasączonych żywicą – przydadzą się do szybkiego rozpalenia ognia. Z jałowca zerwałem kilka jagód, które zaparzone razem z igłami świerkowymi dadzą pyszną herbatę leśną. Należy tylko pamiętać, aby nie przesadzać z ilością owoców jałowca, gdyż ich nadmiar może spowodować podrażnienie nerek. Na kubek leśnej herbaty pięć jagód jest w sam raz.

jagody jałowca

Na ognisko wybrałem niewielki obszar wolny od drzew. Aby nie niszczyć poszycia leśnego odgarnąłem warstwę ściółki aż do gołej ziemi, następnie z przemoczonych gałęzi ułożyłem niewielka platformę i przysypałem ją piaskiem. Dopiero na tak przygotowanym podłożu ułożyłem podpałkę i rozpałkę.

miejsce na ognisko przygotowanie ogniska przygotowanie ogniska przygotowanie ogniska

Wodę zagrzałem w kociołku wykonanym z metalowej doniczki do kwiatów z doczepionym łańcuszkiem ogrodowym. Konstrukcja sprawdza się w roli mini kociołka doskonale. Połowę wrzątku wykorzystałem do zalania dania turystycznego, druga połowę do przyrządzenia herbaty leśnej.

śniadanie w lesie

Podczas tego leśnego śniadania miałem okazję przetestować łyżkę wyrzeźbioną z drewna jarzębinowego. O tym jak stałem się posiadaczem owej łyżki można przeczytać na blogu Leśne Zmrole we wpisie Barter. Łycha w terenie sprawdziła się wyśmienicie i coś czuję, że będzie często towarzyszyła mi w przechadzkach. Oprócz mnie, łyżka mocno przypadła do gustu mojemu sześciomiesięcznemu synkowi, który lubi ja międolić w swojej bezzębnej buzi.

synek

Najadłszy się ugasiłem ognisko, a ślady po nim zatarłem. Wracając obmyślałem bajkę o stworach i zwierzakach żyjących w lesie, którą zamierzałem opowiedzieć moim bliźniakom czekającym w domu.

Komentarze


Dżordż
Dosłownie jak Bear Grylls.



Autor
Tresc
Ile jest dwa + dwa ?




 Do góry Strona główna

© Przechadzka.pl - opisy wypraw i wędrówek.